JERZY KRUK

Marika… to mój debiut książkowy. W przypadku debiutujących autorów zwykle pisze się, kim są z zawodu i podaje się garść szczegółów z ich życia, siłą rzeczy, nie związanych z twórczością literacką. Czy i ja mam tu wymieniać, w jaki sposób dotychczas zarabiałem na życie, albo mówić o swoim stosunku do psów i kotów? Eee… Dajmy spokój. Zamiast tego wolałbym pokazać, co udało mi się napisać. Osadźcie sami, czy to coś warte.

Mam już ponad sześćdziesiąt lat, ale dopiero teraz czuję, że właśnie może się spełnić moje marzenie i powołanie do pisania. Pisze mi się dobrze. Właściwie do czegokolwiek nie przyłożyłbym ostatnio pióra, od razu mi się spod niego wylewa jakaś short story, dłuższa (o)powieść, dramat, komedia, scenariusz filmowy, wiersz, piosenka czy skecz kabaretowy. I czytając to następnego dnia, czy kilka dni później, dziwię się, że coś takiego mogłem z zaskakującą dla mnie samego łatwością napisać.

Zmiany

Zmiany w ogrodzie, tak jak w całej przyrodzie zachodzą bezustannie. Tak że każde zdjęcie, które chce zatrzymać czas, przestaje być aktualne w momencie pstryknięcia. Oczywiście, po godzinie nie zauważymy z ogrodzie żadnych zmian, następnego dnia raczej także – nie, ale po roku? Prawdopodobnie coś się zmieni. Rośliny urosną, bądą kwitnąć słabiej, albo obficiej niż w zeszłym roku, niektóre się rozsieją, rozmnoża przez rozłogi, rozrosną się, zmarnieją, albo w ogóle umrą. A po dziesięciu lub piętnastu latach zmiany będą zauważalne gołym okiem.

Żaden element z tego zdjęcia po piętnastu latach nie jest aktualny. Widać, że wierzba mandżurska jest już stara. Ma chyba dwadzieścia lat. To dużo jak na to krótkowieczne drzewo. Kora zaczyna pękać i poszczególne konary murszeją. Obcinałem je jeden po drugim i w końcu musiałem usunąć całe całe drzewo. Obok rósł wielki złotokap, także krótkowieczny. Zniknął tak szybko , jak się pojawił (z samosiejki). Pewnej wiosny po prostu usechł. Taka strata w małym ogrodzie to duży problem. Wszystkie przestrzenie są gęsto wypełnione roślinami i nagle pojawia się duża luka. Coś z nią trzeba zrobić.

Niełatwo (i nietanio) jest wprowadzić do ogrodu duże drzewa, które natychmiast by wypełniły pustą przestrzeń. Zwykle na efekty trzeba cierpliwie kilka lat poczekać. Ale ta pokora, ta cierpliwość to dobra życiowa nauka dla człowieka.

Przy okazji pojawia się pokusa, by ogród przebudować, skomponować rabatę na nowo, przesadzić rośliny w inne miejsce, posadzić nowe, często takie, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy przed kilku laty. I ogród się zmienia. Ale mimo to, jeśli mamy w głowie jakiś trwały zamysł, pozostaje ten sam.