Wrzód na europejskiej dupie

Europa jest chora, Europa jest w kryzysie, i to zarówno jako formacja kulturowa, jak i organizacja polityczna, czyli Unia Europejska. Choroba Europy jest złożona. Kwestia tożsamości: Kim być najpierw? Holendrem, Włochem, Brytyjczykiem, Polakiem czy Europejczykiem? Kwestia światopoglądu: laicyzacja, islamizacja czy rechrystianizacja? Kwestia prawa: jednolita unia prawa czy połączenie łamiących prawa unijne lokalnych autorytaryzmów? Europa jednej czy dwóch prędkości? To znaczy: jedna dupa czy dwa półdupki.

Dziś Europę najbardziej uwiera wrzód faszyzmu, który wyrósł na jej wschodnim półdupku i centralny układ nerwowy nie za bardzo wie, co z nim zrobić. Wyciąć, leczyć czy przypudrować? Europa w swej politycznej poprawności najbardziej by chciała go wyleczyć, ale jak na razie wychodzi jej tylko pudrowanie. Co prawda straszy, że wytnie wrzoda, ale chyba sama i się boi, i nie wie, jak to zrobić.

Brukselka na razie uchwaliła powiązanie funduszy z praworządnością. Gulasz z kartoflami się na to oburzył i zapowiedział, że zawetuje budżet i Fundusz Odbudowy, czyli sparaliżuje funkcjonowanie Unii, ale szybko poszedł po rozum do głowy. „Udajemy, że wszystko jest cacy, bierzemy kasę, urządzamy się za nią na długie lata i dalej robimy swoje” – postanowiły dwa warchoły. Przepraszam: bratanki. I wszystko wskazuje na to, że ich chytry plan się powiedzie.

Źle to wróży dla wschodniego półdupka, bo życie w kraju, gdzie łamana jest konstytucja, naruszany trójpodział władzy, blokowana opozycja, kneblowana opinia publiczna, prześladowane mniejszości i od rana do wieczora trąbiona jest propaganda sukcesu, jest – mówiąc oględnie – mało komfortowe. Ale cóż, obie społeczności narodowo-socjalistycznego przymierza przeżyły już taką sytuację i wiedzą, że da się w niej żyć nawet przez dziesiątki lat, urządzając się — jak mówił klasyk — w dupie.

A zachodni półdupek? No cóż, dalej będzie utyskiwał na niewygodę wynikającą z wrzodów na wschodnim i z konieczności znoszenia wyprysków, które już się pojawiają na nim samym (we Włoszech, Francji, Austrii i Holandii), ale póki będzie mógł od czasu do czasu w miarę wygodnie przysiąść i odetchnąć, wciąż będzie kuśtykał do przodu. Ciekawe jak długo? I dokąd? Pewnie, aż wywinie numer po przekątnej.

JERZY KRUK

P.S.

Znacie „numer po przekątnej”? Dla tych , co nie znają:
Żona mówi do męża: Może byśmy wykręcili jakiś numerek? No dobrze – odpowiada od niechcenia siedzący w fotelu mąż znad gazety — akurat znam nowy numer. O, ciekawe! — Zaintrygowała się żona. — Jaki? Rozbierz się do naga — mówi mąż — i stań w rogu pokoju. A teraz przebiegnij się do drugiego kąta. Żona biegnie, a on niespodziewanie wysuwa nogę i żona: ryms! Leży jak długa. No widzisz — mówi mąż, wracając do lektury — i wypierdoliłaś się sama.

Zapraszam do mojej księgarni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *