fbpx

Kaczyński zbliża się do prawdy

Żenada. Przesłuchanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zaczęło się od awantury natury prawno –towarzyskiej. Jarosław Kaczyński odmówił złożenia przysięgi, że powie „wszystko, co wie”, ponieważ jego wiedza jest „tajna lub ściśle tajna”. Innymi słowy, że będzie mówił prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, i jako warunek postawił zgodę (obecnego) premiera na zwolnienie go z dotrzymania tajemnicy państwowej. No, proszę Państwa! Proszę bardzo! Wyjawienie prawdy przez Jarosława Kaczyńskiego warte jest zaangażowania nawet najwyższych organów państwa i najważniejszych osobistości. Niech się wreszcie spełni setki razy wyrażana przez prezesa obietnica: „Zbliżamy się do prawdy! Będzie prawda, będzie prawda!” By ją usłyszeć, powinniśmy być gotowi zwolnić go ze wszystkiego: z dotrzymania tajemnicy, rygorów trybu, przestrzegania procedur, dotrzymywania standardów kultury, a nawet powinniśmy być gotowi do słuchania z cierpliwością jego ględzenia i ciamkania, by wreszcie poznać tę mityczną „prawdę”, o której samozwańczy zbawca narodu mówi od lat. Panie Tusku, premierze! Wypisz mu to zwolnienie z tajemnicy! Daj mu to na piśmie! Nie musi mówić „wszystkiego, co wie”, ale niech wreszcie powie prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, by się wreszcie spełniło jego proroctwo, że „ujawnienie prawdy jest już bliskie”.

Jerzy Kruk

Jeden komentarz do “Kaczyński zbliża się do prawdy”

  1. Zastanawiam się, czy ciamkanie jest jednym z symptomów kłamstwa? No wie pan, jak dotykanie nosa lub zakrywanie ust…co na to spece od komunikacji niewerbalnej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pin It on Pinterest