W Polsce fanatycy religijni palą książki

Najsłynniejsza książka współczesnego świata spłonęła na stosie w Gdańsku. Dzięki „Harremu Potterowi” dzieci na całym świecie znów zaczęły czytać. Fani młodego czarodzieja z Hogwartu pochłaniają grube tomiszcza z większym apatytem niż hamburgery z McDonaldsa. To źle, że dzieci czytają? Rodzice na całym świecie cieszą się, że ich na ogół stroniące od słowa pisanego pociechy znalazły coś, co je wciąga. Ale nie w Polsce. Tutaj książki o Harrym Potterze się pali.

Na czym polega fenomen Harrego Pottera? To świetna zabawa, trzymające w napięciu historie i rozbudzające wyobraźnię opowiadania. Czy ktoś z czytelników, nawet tych najmłodszych, bierze to na poważnie? Nie. Przecież to czysta fantazja. Czary nie istnieją. Ale nie w Polsce. Tu ciemny lud nie zna się na żartach. Tu ludzie wciąż wierzą, że czarownice latają na miotłach, spółkują z diabłem, sprowadzają choroby, opętanie, niepłodność i inne nieszczęścia, na przykład gradobicie, bo ożywczy deszcz zsyła Pan Bóg, i to na prośbę księdza, który w tej intencji odprawia mszę zwykle opłaconą przez najbogatszego rolnika lub najbardziej zagorzałą dewotkę we wsi. Ale co tam we wsi. W Polsce mszę o deszcz zamawiają posłowie! Polityczna elita kraju! Czy można się więc dziwić, że księża publicznie palą książki i maskotki, które uważają za atrybuty czarnej magii?

Publiczne palenie książek, to już nie są żarty. Polski fundamentalizm religijny powoli sięga… no właśnie czego? Zenitu czy dna?

Szukający poklasku proboszcz wygrzebuje fragment z Pisma sprzed trzech tysięcy lat, mówiący o tym, że kobieta nie powinna się ubierać jak mężczyzna ani na odwrót, bo to nie jest miłe Panu Bogu, wiec przejęta jego nauką bogobojna dziewczynka powinna pobiec do spowiedzi i wyznać grzech ciężki: Chodziłam w spodniach. Obraza Boska! Jak można! Kto to widział, żeby kobieta ubierała się w strój mężczyzny. Właśnie do czegoś takiego prowadzi szatańskie gender – argumentuje proboszcz. Ale tego, że Jezus chodził w sukni nie zauważa? I że rzymscy żołnierze grali w kości o tę Jego suknię, też nie? To właśnie jest gender, proszę księdza! To, jak kobieta i mężczyzna ubierają się w danej epoce i kulturze, jakie role pełnią w rodzinie i społeczeństwie, jak budują własną tożsamość i relacje pomiędzy sobą. Dlaczego w Kościele ewangelickim kobieta może być kapłanem, a w katolickim nie? Bo tu zakazuje, a tam zezwala na to gender! Nie trzeba czytać książek, żeby to zrozumieć, wystarczy sprawdzić znaczenie słowa w internecie. Jednak katolickie klechy nie wiedzą, czym jest gender, po części dlatego, że książki z dziedziny gender uważają za zakazane, a po części z nieuctwa i lenistwa. Za to wiedzą z góry, że gender to nowe oblicze szatana. Zatem? Cała literatura genderystyczna, feministyczna, pedalska na stos! A niech ją ogień pochłonie! A tymczasem gender to dziedzina socjologii i kulturoznawstwa. I kierunek studiów na zachodnich uczelniach. Tego nie da się spalić ani zniszczyć w inny sposób.

Tak samo z marksizmem, który, owszem, odpowiedzialny jest za komunizm i gułag, ale któremu zawdzięczamy także dzisiejsze państwo opiekuńcze, które polityka PiS tak żarliwie wspiera. Oni głoszą, że to przedłużenie chrześcijańskiego miłosierdzia, efekt społecznej nauki Kościoła, ale w Biblii nie ma słowa o ubezpieczeniach społecznych, systemie emerytalnym, bezpłatnej edukacji i służbie zdrowia. To spadek, który odziedziczyliśmy po myśli socjalistycznej. A fuj! Socjalizm? Marksizm? Ohyda! To przecież dziedzictwo tego podżegacza z Trewiru, który mówił, że religia to opium ludu! Jak śmiał! Zatem myśl socjalistyczna… Na stos!

Podobnie jak nauka. Biologia, antropologia, która uczy, że człowiek pochodzi od małpy. Dla Polaków, którzy uważają się za Boże dzieci, to obraza. Wystarczy otworzyć Pismo Święte, by już na pierwszej stronie przeczytać, jak było naprawdę. Adam – z gliny, a Ewa – z jego żebra. Należałoby więc zakazać nauczania tych herezji o ewolucji w szkole. Szkoła ma wychowywać, a nie deprawować nasze dzieci. A medycyna? Antykoncepcja, aborcja, zapłodnienie in vitro, eutanazja, słowem: cywilizacja śmierci. Na śmietnik z takim postępem.

Zepsucie na każdym kroku. I szkalowanie Kościoła. Pedofilię jakąś wśród księży sobie wymyślili. I szkalują niewinnych duchownych. A temu wszystkiemu winni są przecież rodzice. Gdyby relacje pomiędzy rodzicami były zdrowe, wielu molestowań udałoby się uniknąć – poucza arcybiskup. Zresztą iluż molestowań? Kilkudziesięciu w ciągu trzydziestu lat, jak podaje specjalna komisja Episkopatu. Ale gazety każdy przypadek rozdmuchują do nie wiadomo jakich rozmiarów. Gazety z Wyborczą na czele. Czy można im wierzyć? Prasa kłamie. Gazety Wyborczej nie biorę do ręki, musiałbym się myć – wyznaje ojciec dyrektor największego katolickiego radia i największej katolickiej telewizji, powszechnie znany ze swych czystych rąk. Zatem co z Wyborczą? Na stos! I najlepiej na sam początek, na podpałkę.

W Gdańsku na pierwszy ogień poszedł „Harry Potter”, potem „Zmierzch”, a zaraz za nim „Tajemnice starożytnej magii i medycyny”. Ciekawe, jakie będą następne tytuły. W Watykanie wciąż aktualny jest Indeks Ksiąg Zakazanych. Co prawda stracił swoją sankcję karną, ale pozostaje moralnym wyznacznikiem treści szkodliwych dla wiary i dobrych obyczajów. Długa lista, 4126 pozycji, a w wśród nich: Kopernik, Galileusz, Giordano Bruno. Kartezjusz, Hume, Kant, Locke, Marks, Wolter i Rousseau. Luter i Kalwin. Balzac, Defoe, Diderot, Flaubert i Dumas – ojciec i syn. Victor Hugo, Émile Zola, Jean-Paul Sartre. Mikołaj Rej, Andrzej Frycz Modrzewski, Andrzej Towiański, Adam Mickiewicz.

Tylko patrzeć, aż ich książki zaczną wynosić z bibliotek.

JERZY KRUK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *