Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, czy ten, co o tym mówić nie pozwala?

„Zwalali pomniki, rwali bruk….” – pamiętacie te czasy? Śpiewaliśmy to na każdej imprezie. Czytaliśmy zakazaną literaturę, chodziliśmy na demonstracje, atakowała nas milicja i… w końcu obaliliśmy komunizm. Coś się działo. Dziś też coś się dzieje. Ci trzej odważni, choć być może nie do końca rozsądni, mężczyźni chcą na to zwrócić uwagę. A co się dzieje? To zależy od interpretacji.

Moim zdaniem zmienia się świat: kończy się narracja religijna, ludzie migrują na wielką skalę, mieszają się kulturowo i etnicznie. Korporacje dominują nad państwami, pogłębia się rewolucja obyczajowa. Co z tego wyniknie? Nie wiemy. Przyszłość jest nieprzewidywalna. Zobaczymy. A teza o końcu historii jest po prostu śmieszna.

Niektórzy, jak islamscy fundamentaliści czy polscy dewoci chcieliby ten proces zatrzymać, ale tego nie da się zrobić. Owszem, robi się trochę szumu, krzyku, jest nawet trochę spektakularnych i dramatycznych wydarzeń, jak obalenie wież WTC w Nowym Jorku czy inne głośne akty terroru, ale to procesów historycznych nie zatrzyma.

Tych kilku panów – moim zdaniem – chciało zwrócić uwagę na to, że w Polsce mają miejsce próby hamowania historii i pewnie przeciwko temu zaprotestować. Ciekawie, dość spektakularnie. Na pewno zostaną zauważeni.

Potępiać to czy pochwalać. Ocena zależy oczywiście od tego, po której stronie barykady stoimy. Jedni będą oburzeni, inni będą się cieszyć. Ale, niestety, już znalazły się liberalne świętoszki, które mówią, że tak nie można, że to bezczeszczenie świętości, podobnie, jak oburzali się na niby „lincz” na Magdalenie Ogórek. Boże drogi! Oni są dziennikarzami, a używają słów nieadekwatnych do sytuacji. Niech poczytają sobie o historii, a dowiedzą się, co to jest lincz.

Ci mężczyźni nikomu przecież nie zrobili krzywdy, niczego nie zniszczyli. Zrobili to z odkrytymi twarzami, podali nawet swoje nazwiska. Podziwiam ich odwagę. W swojej walce z klerykalizmem, agresywną dewocją, przestępczością księży i obłudą Kościoła są jak Adam Michnik I Jacek Kuroń, którzy nie podkładali bomb, tylko walczyli z komunizmem słowem i gestem, gotowi ponieść za to konsekwencje. A te nie były byle jakie, bo Michnik i Kuroń (wiem, wiem, nie oni jedni) zapłacili za swój upór i odwagę latami więzienia.

Podziwiam więc upór i odwagę Konrada Korzeniowskiego, Rafała Suszka i Michała Wojcieszczuka oraz Elżbiety Podleśnej i Piotra Łopaciuka demonstrujących przeciwko seksualnym zbrodniom księdza Jankowskiego i nieprzyzwoitości Magdaleny Ogórek. Pycha i buta księdza i dziennikarki domagały się właśnie takiej reakcji. Dlatego nie powinniśmy pozwolić, by którakolwiek z tych odważnych osób pozostała sama. Powinniśmy udzielić im naszego wsparcia. Zarówno moralnego, jak i finansowego.

Działanie grupy aktywistów w Gdańsku na pewno nie było aktem wandalizmu czy agresji. Oni przecież nie obalili tego pomnika, tylko go w miarę bezpiecznie położyli na gumowych oponach. I „ozdobili” dziecięcymi majteczkami i komżami ministrantów. I to jest najważniejszy element ich happeningu. Wszystko inne służyło tylko temu, by przyciągnąć uwagę opinii publicznej. Ale komże i majteczki zostały już dawno zebrane, a leżący na bruku ksiądz Jankowski został zasłonięty parawanem, bo to przecież wstyd patrzeć na leżący na bruku pomnik księdza z dziecięcymi majtkami w ręku. A wykorzystywać dzieci seksualnie przez księży, gwałcić je, to nie wstyd?! Co jest większym wstydem?! Co powinno budzić prawdziwe oburzenie?!

Norwid ujął to tak:

Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, czy ten, co o tym mówić nie pozwala?

JERZY KRUK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *