fbpx

Obejrzałem „Zieloną granicę”

Dobrze znamy tę historię. Białoruski dyktator ściągnął z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu uchodźców i migrantów, by ich przerzucić przez granicę z Polską i wywołać w Europie kryzys uchodźczy. I historie osobiste: dziesiątki tysięcy ludzi pozbawionych dachu nad głową w wyniku wojny, prześladowanych przez rodzime reżimy lub po prostu szukających szans na lepsze życie w dobrobycie i pokoju sprzedało swój majątek, zadłużyło się u rodziny i wyruszyło w drogę, by przez Białoruś dostać się do Polski, a stamtąd dalej na Zachód. Ale tylko niewielu udało się osiągnąć wymarzony cel. Większość utknęła na granicy, a tych, którym udało się ją przekroczyć, polska straż graniczna przerzucała z powrotem na Białoruś (pushback). I tak kilka razy. Wte i wewte.

Agnieszka Holland w zasadzie nie mówi nic nowego, tylko opowiada to w sposób pornograficzny, to znaczy, pokazując czarno na białym (dosłownie, bo film jest czarno-biały) związane z tą historią nieprzyzwoitości: cynizm polskich i białoruskich polityków, chamstwo i okrucieństwo polskiej i białoruskiej policji i straży granicznej, obojętność polskiego społeczeństwa, cierpienia, głód, chłód i smród uchodźców. I śmierć. I odwrotną stronę medalu: zaangażowanie kilkorga aktywistów, którzy próbują tym nieszczęsnym ludziom pomóc.

Czy jest w tym jakaś obraza polskiego munduru? Oczywiście, że jest, ale dokonują jej nie ci, co  o tym mówią, lecz ci, co go noszą i ci, co wydają rozkazy. Nawiązując do pytania Norwida „Czy ten ptak gniazdo kala, co je kala, czy ten, co mówić o tym nie pozwala?”  w przypadku problemu migrantów na polskiej granicy musimy odpowiedzieć: i jeden i drugi.

Czy to jest film antypolski? Oczywiście, że tak. Zwrócony jest przeciw Polsce Kamińskiego, Ziobry, Morawieckiego, Dudy i Kaczyńskiego. I przywołuje wielokrotnie zadawane pytanie: Czy o taką Polskę walczyliśmy? Czy o takiej Polsce marzyliśmy?

Film  wciskający w fotel od pierwszych minut i  trzymający w bolesnym napięciu do końca. Znakomite zdjęcia, znakomite obrazy, znakomita gra aktorska. Dorosłych, starców i dzieci. Widz widzi autentyczne ludzkie emocje, cierpienie, wątpliwości, cynizm i chamstwo i rzadko ma wrażenie, że to przecież tylko film, tylko gra. Może tylko wtedy, gdy pojawiają się znani polscy aktorzy, jak Maciej Stuhr, o którym wszyscy wiemy, że to aktor.  Ale już nie Maja Ostaszewska, która znakomicie i niezwykle przekonująco zagrała rolę psycholożki Julii, zlewając się z filmową postacią.

Agnieszka Holland to bardzo odważna reżyserka, nie tylko w sensie politycznym, ale i artystycznym. Nie każdy reżyser odważyłby się na nakręcenie tak trudnego filmu. Mistrzostwo sztuki filmowej. I oklaski publiczności po filmie, rzecz w polskich kinach niezmiernie rzadka.

JERZY KRUK

Pin It on Pinterest