Ciemna dziś noc

Oto słowa piosenki zakazanej przez pisowskiego urzędnika, dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, bo to ponoć sowiecka propaganda. Hmm… miłość, tęsknota, czyhająca śmierć, łzy, nadzieja to sowiecka propaganda? Jednak ta napisana w 42. roku piosenka została wykorzystana w radzieckim filmie „Dwóch żołnierzy”, a w dodatku przetłumaczył ją wierszokleta ponoć zażydzający piękną mowę naszą. Słowem: żydokomuna w jednym.

Wokalista „Kapeli podwórkowej” Piotr Kosewski poskarżył się, że dyrektor muzeum Karol Nawrocki przerwał jego występ podczas koncertu w Noc Muzeów, wykrzykując, że śpiewa bolszewicką piosenkę. „W naszym Muzeum nie na już miejsca na sowiecką propagandę” – argumentował dyrektor.

Coraz bardziej chce mi się rzygać na lansowany przez PiS model polskości i polszczyzny. Na te ich wyroki, kto Polak, kto nie-Polak, kto patriota, a kto zdrajca, kto tchórz, a kto bohater. Michnik, Frasyniuk, Wałęsa, Tusk, Wajda, Kutz, Janda, Stuhr, Lis, Środa, Tokarczuk – nasi najwięksi politycy, publicyści i artyści to oczywiści tchórze i zdrajcy, bo ośmielają się głosić gorzką prawdę, czyli podnoszą rękę na partię i Kościół. A kto bohaterem, patriotą i prawdziwym Polakiem? Oczywiście wszystkie miernoty popierające PiS, które nie wykazały się odwagą w czasach, gdy było to dowodem zdrowego rozsądku, przyzwoitości i nieugiętości. Miernoty, które nie mogą się pochwalić żadnym międzynarodowym sukcesem, ale za to zdobywają uznanie jeszcze większych miernot, które – podobnie jak oni – przez całe życie siedziały cicho jak mysz pod miotłą i trzęsły portkami, a teraz – gdy odwaga staniała – wychodzą na ulicę krzyczeć wraz z motłochem: komuniści i złodzieje, zdrajcy, Żydzi, oszuści! Bóg, honor, ojczyzna! Kościół, naród, partia! W dupie mam taką polskość.

A polszczyzna? Polszczyzna jest duchową krainą, w której toczy się moje życie od narodzin. Ważniejszą od tej geograficznej, która dziś sięga od Odry do Bugu, a kiedyś sięgała Niemna i Dniepru. Z granicami bywa różnie, czasami można je przesunąć jednym dekretem, jednym traktatem. Nie zawsze w granicach naszej ojczyzny były Mazury, Wrocław i Szczecin, ale Mickiewicz, Norwid, Sienkiewicz, Prus i Żeromski, Wyspiański i Gombrowicz, Brzechwa, Tuwim, Herbert i Miłosz zakorzenili się w niej mocniej niż nasze dęby, lipy i sosny. Mogą nam zakneblować usta, zamknąć szkoły i uniwersytety, zesłać na Sybir, my sami możemy wyjechać na koniec świata, ale by nam wyrwać polszczyznę z głowy i serca, sami musimy doznać głębokiej urazy, by ją naprawdę znienawidzić i zapomnieć. Wielu moich przyjaciół mieszka za granicą, ale ojczyznę-polszczyznę mają ze sobą, bo wciąż myślą, mówią i czytają po polsku, choć posługują się także językiem tubylców.

W takiej właśnie ojczyźnie-polszczyźnie mieszkam od pierwszych słów, nie tylko tych, które sam wypowiedziałem, ale już od tych, które wypowiadali do mnie matka, ojciec i dziadkowie, zanim jeszcze sam zacząłem mówić. Polszczyzna to wiersze, których uczyłem się na pamięć jako dziecko. Paweł i Gaweł w jednym domu stali… Stoi na stacji lokomotywa… Samochwała w kącie stała… Hmm… nawet nie wiedziałem ile cytatów mi w głowie… stoi. Ale słowa stają mi w gardle, gdy „prawdziwi Polacy” pytają, kto z autorów tych wierszy to „prawdziwy Polak”, a kto tylko przefarbowany ze Szkopa lub Ruska, kto Żyd, a kto nie-Żyd. Polszczyzna to wiersze, których uczyłem się w szkole. Polały się łzy me… Do kraju tego, gdzie kruszynkę chleba… Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość… Polszczyzna to dla mnie okno na świat, przez które poznałem Szekspira, Goethego, Tołstoja, Dostojewskiego i słowa o miłości i cierpieniu, o samotności, bohaterstwie i podłości, których doświadczyli ludzie mówiący inną mową niż polska. Na pewno dla nich nie mniej piękną. Polszczyzna to także język prawdy, z którego mnie i nas wszystkich chciała wykastrować komunistyczna cenzura, ale nie pozwoliliśmy na to.

Nie pozwólmy więc i dziś, by z tego języka prawdy kastrował nas byle pisowski urzędas, który chce nam wmówić, że prawdziwa polszczyzna to nie skrzydlate słowa naszych poetów i tłumaczenia na nasz język poetów rosyjskich, niemieckich, angielskich czy jakichkolwiek innych, lecz jad bezustannie sączony przez Kaczyńskiego, Rydzyka, Pawłowicz, Rybaka, Korwina i kłamstwa po tysiąckroć powtarzane przez ich propagandowe tuby.

JERZY KRUK